Taniec Czy może zdarzyć się tak, że postęp w genetyce spowoduje, iż naukowcy stworzą latającą świnię? Wyniki badań pozyskane przez naukowców dowodzą, że coś takiego jest w teorii możliwe i nie będzie to się działo tylko w kinie science-fiction. Znane są przypadki - i udokumentowane - że naukowcom udało się stworzyć mysz z ludzkim uchem na grzbiecie, które działało bez problemu. A także muchy z małymi owocami zamiast korpusów, które żyły i latały. Jednak jeśli by się zajmować na poważnie zagadnieniem latającej świni, trwałoby o wiele dłużej samo sprawdzanie, czy taki zabieg jest w ogóle możliwy. Wiele po prostu zależy od ilości genów, jakie trzeba przeszczepić świnie, a zakładając, że chodzi tu o zamontowanie skrzydeł, przypuszczalnie będzie ich potrzeba znacznie więcej niż to jest możliwe. Jednak inżynieria genetyczne brnie tak do przodu, że wszystko jest możliwe.

Pielęgnacja szczura polega głównie na stałej trosce o higienę klatki i pomieszczenia, w którym ona stoi, a także na właściwym żywieniu zwierzęcia oraz delikatnym obchodzeniu się z nim. Szczury to bardzo czyste zwierzątka. Myją się same, dlatego nie trzeba ich kąpać czy czesać. Ważne jest jednak, by wnętrze ich klatki było czyste i wolne od grzybów czy gnijących resztek pokarmu. Kuwetę myjemy przy każdej wymianie zanieczyszczonej ściółki na świeżą. Czysty torf kładziemy zamiast starego raz w tygodniu, trociny zmieniamy co dwa dni. Codziennie należy myć karmnik i poidło. Urządzenia, domki i półki należy omiatać z kurzu i śmieci. Parę razy w miesiącu klatkę należy dokładnie wymyć gorącą wodą z szarym mydłem. Myjemy wtedy również wszystkie sprzęty i wstawiamy do pomieszczenia szczurów, gdy tylko wyschnie. Temperatura pokoju, w którym stoi klatka szczurów powinna wynosić około 20 stopni Celsjusza. Pomieszczenie należy codziennie wietrzyć, jednak uważać trzeba, by zwierzęta nie były narażone na przeciągi. Woda w poidle powinna mieć temperaturę pokojową. Szczury to zwierzęta udomowione, które lubią kontakt z człowiekiem. Oswojone chętnie wchodzą na ludzką rękę lub przesiadują na ramieniu, nie wykazując w stosunku do opiekuna żadnej agresji. Wrogość może okazać jedynie karmiąca samica. Szczury, które jeszcze same nie wspinają się na rękę, podnosimy poprzez uchwycenie ich tuż za łopatkami.

Dużą zmienność genetyczną tej populacji przewidywano już wcześniej na podstawie analizy lingwistycznej różnych rodzin językowych ogólnie klasyfikowanych jako papuaskie występujących na tej wyspie [patrz: Peter Bellwood „The Austronesian Dispersal and the Origin of Languages”; Scientific American, lipiec 1991]. Potwierdziliśmy to w naszym drzewie genealogicznym mieszkańcy Nowej Gwinei pojawiają się w kilku różnych odgałęzieniach, co świadczy o tym, że wspólny żeński przodek wszystkich Nowogwinejczyków nie pochodził z tej wyspy. Ludność Nowej Gwinei musi więc wywodzić się od wielu matek, których żeńskie rodowody były najbliższe liniom matczynym występującym w Azji. Takich wyników można się było spodziewać przy założeniu, że hipoteza o afrykańskim pochodzeniu człowieka jest prawdziwa: skoro ludzie wędrowali z Afryki ku wschodowi, musieli przemierzyć Azję. Podróż trwała prawdopodobnie długo i w czasie potrzebnym na dotarcie do Nowej Gwinei mutacje gromadziły się zarówno w liniach, które pozostały w Azji, jak również w tych, które powędrowały dalej.

 
Start | Fotografie | Artykuły | Polecamy | Skontaktuj się